rr

niedziela, 10 września 2017

Z wizytą u Nessie-sierpień 2017.

Lubicie realizować swoje marzenia? Oczywiście, kto nie lubi :). To blog o podróżach, więc napiszę Wam, że kilka udało mi się ich spełnić mi.n. zobaczyłam Paryż nocą z wieży Eiffla, usiadłam na najdłuższej ławce- w Parcu Guella w Barcelonie, odwiedziłam Toskanię, a przede wszystkim zobaczyłam Lizbonę. Nie są to jakieś szalone marzenia i dla większosci ludzi nawet zarabiających przeciętne pieniądze, są do zrealizowania. Ja nie marzę o odległych krainach a nasze europejskie podwórko w zupełności mi wystarcza. 
Moje dzieci również mają podróżnicze marzenia. Jedne udaje nam się spełniać, inne muszą poczekać na ich dorosłość, kiedy sami będą je realizować. 
Jednym z marzeń całej czwórki było spotkanie legendarnego Nessie. Nie ukrywam, bo ja również czułam dziwne podniecenie, kiedy ustaliliśmy ostatecznie kierunek naszego urlopu. 



Z kempingu, który był naszą bazą wypadową, mieliśmy około 2 godzin jazdy nad Loch Ness, najpierw wąskimi dróżkami przez góry, później auostradą A9. W czasie jazdy mieliśmy piękny pokaz szkockiej pogody, deszcz na przemian ze słońcem urozmaicał nam czas. Teraz już wiem co oznacza temin "pogoda w szkocką kratę" i bardzo nam się podobało to show, który zafundowała nam aura. Jechaliśmy jednak z pewnymi obawami, bo niekoniecznie chciało nam się moknąć. 
Po przekroczeniu jednak progu miasta Inverness, pogoda okazała nam się łaskawa. Zza chmur wyszło słoneczko a deszcz odszedł gdzieś sobie.
Swój pierwszy przystanek robimy koło The Loch Ness Exhibition Centre.

Submarine, którym badano dno jeziora.

Nie wchodzimy jednak do środka. Cena biletu dla naszej 6-osobowej rodziny to ponad 30 funtów. 
Wolimy te pieniądze przeznaczyć na zwiedzenie ruin bliskiego zamku.
Kręcimy się chwilę po sklepikach z pamiątkami i jedziemy do zamku Urquhart, który położony jest nad samym brzegiem jeziora. 


Tutaj nie jest nam żal wydać ponad 37 funtów. Pogoda zrobiła się piękna i chociaż wiatr od jeziora wieje, to czujemy się wszyscy podekscytowani, bo może uda nam się zobaczyć legendarnego Nessie.


Pierwsze wzmianki o Nessie pochodzą z 700 roku naszej ery i zostały opisane w podaniach Żywota Św. Kolumby. W każdym stuleciu pojawiają się informacje o tym, że ktoś widział potwora wyłaniającego się z jeziora. Artukuł w lokalnym Inverness Courier 2 maja 1933 roku oficjalnie rozpoczyna legendę o Nessie. Gazeta relacjonowała opowiadanie właścicieli hotelu w Drumnadrochit, którzy jadąc brzegiem jeziora ujrzeli bestię. 
Takich relacji, że ktoś widział powtora przybywa z roku na rok, za każdym razem jednak potwór wygląda nieco inaczej. W sumie nie ma się co dziwić, ze strachu każdy widzi "po swojemu" .
Oczywiście badania dna jeziora nie doprowadziły do potwierdzenia tych opowiastek a Nessie nadal razem z Yeti i Wielką Stopą pozostaje kryptydą.  
Niestety nam również nie udało się besti zobaczyć, a może nam się tylko wydaje, że jej nie widzieliśmy?


Zamek Urquhart pięknie położony, otoczony z 3 stron jeziorem Ness pochodzi z XIII wieku. W chwili obecnej są to już niestety tylko ruiny.


Tym razem nie zagłębiamy się w historyczne detale. Wiemy tylko, że zamek był twierdzą, która miała opierać się wojskom angielskim ( przez chwilę niestety był w rękach Anglików). 
My odwiedziliśmy zamek przede wszystkim dla widoków, które rozpościerają się na niego i z niego na Loch Ness.
To tutaj staramy się wypatrzyć potwora.


Niestety a może na szczęście ( Nessie jest podobno mięzożerny) zamiast monstera udaje nam się zobaczyć monstrualne statki, które kursują po jeziorze. 



Obawialiśmy się troszkę, ale z lekkim dreszczykiem na plecach, odważyliśmy się zejść nad sam brzeg jeziora. 


Młodsza podróżniczka była nawet na tyle odważna, że próbowała wywołać Nessie rzucając kamieniami do wody. 


Niestety potwór pozostał niewzruszony i go nie zobaczyliśmy. Może to i dobrze, bo pewnie dziś nie napisałabym tej relacji z naszego pobytu nad Loch Ness...



3 komentarze:

  1. Pięknie opisujesz te Twoje wspomnienia z wyjazdów są mocno wciągające:)POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! my też uważamy że zamek warto zobaczyć! a exibition centre odpuściliśmy i myślę że bez żalu :) jedyne z czym mieliśmy problem to miejsce do zaparkowania przy zamku! krążyliśmy wiele razy bo parking zdecydowanie za mały i jedynie fuksem trafiliśmy miejsce gdy już mieliśmy zrezygnować. Na pewno wrócimy jeszcze kiedyś do nessiego. Najdalej na zachód byliśmy w Eilean Donan Castle- bajeczne miejsce :) a pólnoc też nas ciągnie i to bardzo coraz bardziej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).